Macierzyństwo w obozie
Ciąża nie stanowiła przeciwskazania do umieszczenia kobiety w obozie koncentracyjnym.
W 1943 roku w Głównym Urzędzie Bezpieczeństwa Rzeszy wydano formalny zakaz kierowania przez placówki Gestapo kobiet w ciąży do obozów. W praktyce przepisy te nie były przestrzegane, a same ustalenia nie obejmowały kobiet aresztowanych podczas akcji wysiedleńczych i pacyfikacyjnych ani Żydówek deportowanych do obozów zagłady. W konsekwencji do obozów koncentracyjnych, w tym do KL Stutthof, trafiały kobiety ciężarne. Ich sytuacja była szczególnie dramatyczna. Niektóre z wczesną, nierozpoznaną jeszcze ciążą, dowiadywały się o niej podczas badania ginekologicznego, które w obozie przeprowadzał lekarz w obecności esesmanów. Doświadczenie to było dla kobiet głęboko wstydliwe i upokarzające.
Ciąża nie gwarantowała wyjątkowego traktowania. Więźniarki zmuszano do ciężkiej pracy, a pozbawione specjalnej opieki lekarskiej – chorowały wskutek niedożywienia i osłabienia. Jeśli donosiły ciążę, rodziły w trudnych warunkach obozowych i podejmowały rozpaczliwą walkę o utrzymanie noworodka przy życiu. Urodzone w obozie dzieci były bezwzględnie zabijane, a kobiety w połogu musiały wracać do pracy.
Dopiero złagodzenie reżimu obozowego w drugiej połowie 1944 r., wymuszone przygotowaniami do likwidacji obozu Stutthof, stworzyło dzieciom urodzonym w tym czasie szanse na przeżycie. Podobnie – szansę na przeżycie miały dzieci zwolnionych z obozu więźniarek wychowawczych, które urodziły się już na wolności – poza obozem.
Nie znamy dokładnej liczby dzieci, które przyszły na świat w KL Stutthof. Takich danych nie ujmowano w statystykach obozowych. Każde z tych dzieci to nie tylko świadectwo niewyobrażalnego cierpienia matek, ale także symbol siły życia, które potrafi się pojawić w miejscu, gdzie wszechobecna jest śmierć. Tylko dzięki relacjom byłych więźniarek wiemy o nich nieco więcej – znamy kilkanaście ich imion. Łączy ich jedno – miesce urodzenia – obóz Stutthof.