- Imię: Zofia Maria
- Nazwisko: Rokita
- Miejsce urodzenia: barka o nazwie „Vaterland" - podczas ewakuacji morskiej
- Data urodzenia: 30 kwietnia 1945 r.
Matką Zosi była Stanisława Rokita. Do obozu koncentracyjnego Stutthof trafiła 31 sierpnia 1944 r. wraz z mężem Bronisławem w transporcie mieszkańców Warszawy zatrzymanych podczas walk powstańczych. Przez obóz przejściowy w Pruszkowie skierowano ich do Stutthofu. W obozie otrzymali numery: 87118 (Stanisława) oraz 77921 (Bronisław). Stanisława została umieszczona w baraku na terenie tzw. Nowego Obozu, gdzie przebywała wraz z innymi kobietami. Była wówczas we wczesnym etapie ciąży. Miała 22 lata. Szczęśliwym zbiegiem okoliczności została zwolniona z obowiązku pracy. Podobnie jak inne więźniarki, była poddawana represjom, m.in. ze strony blokowej - więźniarki funkcyjnej, która niejednokrotnie biła ją pejczem. Zmuszano ją również do uczestnictwa w wielogodzinnych apelach.
W styczniu 1945 r. urządzono nam kąpiel. Spędzono wszystkie więźniarki: Estonki, Rosjanki, Polki oprócz Żydówek, do jednego baraku na starym lagrze (Starym Obozie). Ja razem z Polkami z transportu warszawskiego byłam na nowym lagrze i tam urządzono kąpiel pod prysznicami. Po kąpieli wypędzono nas nago na plac i tam się ubierałyśmy, a mróz był duży. Po tej kąpieli zachorowałam na zapalenie płuc i tyfus. Nie wiem, jak długo leżałam chora, ale jak mnie przyprowadzono z rewiru (szpitala), to już śnieg topniał. Nie mogłam chodzić, nic nie słyszałam i już do dziś nie słyszę na prawe ucho. Później, na kilka tygodni przed ewakuacją, Polki przeniesiono na stary lager. Tam trochę wróciły mi siły, bo więźniarki, które obierały ziemniaki w kuchni esesmańskiej z narażeniem życia przynosiły nam ziemniaki.
W kwietniu 1945 r., będąc już w zaawansowanej ciąży, Stanisława wzięła udział w ewakuacji morskiej. Po opuszczeniu obozu więźniów skierowano pieszo do Mikoszewa, skąd łodziami desantowymi przewieziono ich na Hel, a następnie barkami transportowano do Niemiec. Jednostki te nie były przystosowane do żeglugi pełnomorskiej. Stanisława znalazła się na barce o nazwie „Vaterland”. Około tysiąca więźniów umieszczono w ciemnej ładowni, pozbawiając dostępu do wody, żywności i świeżego powietrza. Wielu nie przeżyło trudów tej kilkudniowej podróży. Ciała zmarłych topiono w morzu. Kobiety w ciąży oraz matki z niemowlętami przebywały w wydzielonej części pokładu. W tych skrajnie trudnych warunkach rozpoczął się poród Stanisławy.
Ja urodziłam na barce. Gdy zaczął się poród, ludzie stłoczeni na barłogu ścieśnili się jeszcze bardziej, żebym mogła się położyć. Wśród nas był radziecki lekarz i on odebrał dziecko i zajął się mną. Również kobiety, które miały małe dzieci pomogły mi. Ubrały moje dziecko i zawinęły w pieluszki. Jeden raz Niemcy dali kaszkę mannę i pozwolili ugotować dzieciom. Byłam już wtedy po porodzie i też dostałam trochę tej kaszki.
Córka Stanisławy otrzymała imiona Zofia Maria. Po siedmiu dniach rejsu barka dotarła do rejonu Zatoki Lubeckiej i portu w Neustadt. Tam więźniowie doczekali końca wojny. Ze względu na zły stan zdrowia Stanisława wraz z córką trafiła do szpitala w Neustadt, gdzie zostały rozdzielone. Po trzech miesiącach, już po opuszczeniu szpitala, Stanisława ponownie odnalazła córkę. Niestety dziewczynka była ciężko chora i 9 lipca 1945 r. zmarła. Zofię Marię pochowano na cmentarzu w Neustadt.

