Matką Grzegorza była Janina Kaźmierska, która przybyła do obozu Stutthof 29 września 1944 r. z Warszawy w grupie 40 sanitariuszek i łączniczek Armii Krajowej z oddziałów „Baszta” i „Granat”. Pojawienie się tych kobiet w obozie, mających status jeńców wojennych, było dla komendantury problematyczne. Trzymano je w izolacji, a dopiero gdy zapadła decyzja o pozostawieniu ich w obozie, odebrano im mundury, nadano oznaczenia obozowe i umieszczono je w jednym z baraków na terenie tzw. Obozu Żydowskiego. Janina otrzymała numer 101961. Była w zaawansowanej ciąży. Informacje o jej losie oraz losie dziecka pochodzą z relacji współwięźniarek.

Między oknem a mną leży Janka - ostatnie chwile ciąży, bardzo dzielna 19-letnia mężateczka. Dzisiejsza noc była bardzo niemiła. Janeczka całą noc miała bóle i torsje. Wyobrażam to sobie w takim tłoku. Co pięć minut któraś dobierała się do puszki zastępującej nam pewne tajemne naczynie. I mimo, że w nocy komendantka Barbara apelowała do nich, aby wylewanie zawartości do wiadra znajdującego się na zewnątrz odbywało się przez drugie okno, a nie Janeczki, baby jak na złość kursowały właśnie przez nasze okno ochlapując biedną Janeczkę. (relacja Zofii Odechowskiej)

Na kilka tygodni przed porodem Janina została odseparowana od pozostałych kobiet. Jej syn, Grzegorz Piotr, urodził się 29 listopada 1944 r. Współwięźniarki oraz pomagający im więźniowie przygotowali z tej okazji okolicznościową kartkę pamiątkową z życzeniami. Chłopiec przeżył jednak tylko dwa tygodnie.

Przewijanie do góry